Blisko 300 tekstów, 7 miesięcy tworzenia contentu do social mediów i… pierwszy tekst na stronę Reprezentuj!

Trochę mi to zajęło, ale nie mogłam ot tak napisać o byle czym. Założenie jest proste – Iwo pisze o naszych realizacjach, Bartek ogarnia wpisy biznesowe, Natalia zajmuje się merytoryką, a ja będę pisać po prostu o nas. Po ponad pół roku pracy tutaj wiem jedno, ta firma nie jest normalna.

Wysłałam CV, a Bartek oddzwonił w ciągu 5 minut i zaprosił na rozmowę.

Na drugim roku swoich studiów prawniczych zaczęłam romans z marketingiem i wiedziałam jedno – chcę iść dalej w tę stronę. Robiłam research, obserwowałam zielonogórski rynek agencji reklamowych i marzyłam o tym, żeby gdzieś się zaczepić. R teamu nie było trudno znaleźć, z dużą częstotliwością pokazywali się w mediach społecznościowych, wrzucali swoje realizacje i budowali wizerunek spoko ekipy od reklamy. Imponowało mi, że robią dużo, że mają rzeczy, którymi mogą się pochwalić, a przede wszystkim wyglądali na zgrany zespół. Jako świeżak w branży bałam się uderzyć do dużego rekina, dlatego prawie dwa lata minęły mi na obserwacji i zbieraniu odwagi, żeby w końcu się odezwać. To wszystko może brzmieć na nieco naciągane, bo przecież tu pracuję i głupio napisać coś mniej pochlebnego – nie tym razem! Dodatkowo zaznaczę, że bardzo trudno mnie zadowolić – mojej pizzy zawsze czegoś brakuje, galaretki muszą być wiśniowe, a kawa mogłaby być mocniejsza. Ale do rzeczy…

Na swoich studiach przez rok pełniłam funkcję ambasadora jednej z największych firm doradczych na świecie – kilka razy w roku spędzałam weekend w ich warszawskiej siedzibie i za każdym razem nie mogłam się nadziwić rozwiązaniom implementowanym w ich biurze. Trzy kondygnacje, a na nich salon gier z wygodnymi pufkami, xboxem i fifą, pokój masażu na dwudziestym piętrze w wieżowcu z niesamowitym widokiem, maszyna do czyszczenia butów, prysznice, specjalne pokoje do rozmów telefonicznych, zaopatrzona kuchnia, open space i… długo by wymieniać. W każdym razie, rozumiecie co chcę powiedzieć – praca w takim środowisku mogła wydawać się przyjemnością i dla takiego studenciaka jak ja była marzeniem. Jak to możliwe, że pracodawca tak dba o swoich pracowników? – myślałam przy każdej wizycie i z otwartymi ustami patrzyłam na wszystkie udogodnienia.

Pracuję w korpo? Trochę tak. Trochę nie.

 

Lista rzeczy do zrobienia na trello stale się wydłuża, klienci piszą maile po godzinach, dedlajny gonią i wszystko jest na asap. Chociaż w Reprezentuj na pierwszy rzut oka widać rozwiązania inspirowane dużymi korporacjami, atmosfery wyścigu szczurów się tu nie odczuwa.

Co mamy w Reprezentuj, czego mogą nie mieć inni i dlaczego to układa się w spójną całość? Chyba każdy z nas traktuje swoją pracę całkiem serio, przy jednoczesnym założeniu, że dobrze jest też czasem fajnie się nią bawić. Stąd też pomysły, które ułatwiają połączyć oba te elementy. Zabrzmi to pewnie sztampowo, ale Reprezentuj to ludzie. Dlatego właśnie każdą możliwą chwilę poświęcamy integracji – jeśli nie gadamy podczas pracy o głupotach, to zawsze jemy razem lunch i plotkujemy.

Świetną okazją jest nasze co tygodniowe małe święto – Pizza Friday. Często to nasza jedyna okazja, żeby w natłoku zajęć znaleźć chwilę i porozmawiać o naszym tygodniu – co było nie tak, czego potrzebujemy od siebie nawzajem, gdzie widzimy Reprezentuj za kilka miesięcy. I chociaż zdarza się czasami niezręczna cisza, którą Iwo próbuje przepędzić konkursem na znajomość cen paliwa, to raczej na ten dzień w tygodniu czekamy już od poniedziałku. I to nie dlatego, że przypada akurat w piątek.

Bartek, skończyły się cukierki! – to zdanie można usłyszeć u nas w biurze zaskakująco często.

 

Bartek za każdym razem lekko się irytuje, że wyczyściłyśmy już z Natalią cały karton i bezskutecznie namawia do jedzenia owoców i picia jego zdrowych soków. Po co chwalę się, że nasze copywriterki nie mogą żyć bez słodyczy? Żeby zaznaczyć, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie – jedni pochłaniają niezdrowe smakołyki, inni wolą gryźć świeże owoce, ale pewnie gdyby któreś z nas było fanem hummusu, to dostałoby go w odpowiednich ilościach. Zapytałam dlaczego w ogóle mamy cukierki i owoce – bo lubicie, tak brzmiała odpowiedź. Wydawać się może, że to idiotyczne – co z tego, że macie karton cukierków? Co próbuję przez to powiedzieć? Że często jest tak, że nie czujemy się tutaj jak w pracy, bo zawsze znajdzie się coś, co sprawia że jest przyjemnie. A jak z Natalią przytyjemy przez te cukierki to wykorzystamy naszego Multisporta. A propos multisporta, wiecie, że Reprezentuj ma fioła na punkcie sportu?

Sportowych freaków jest kilku, inni nastawieni są sceptycznie, ale jest coś, co pomogło tchnąć w zespół ducha rywalizacji.

Nie wiem skąd, nie wiem kiedy, ale kiedyś w R szukali patentu na obchodzenie urodzin i pojawił się on, cały na biało – będziemy uprawiać sport! Idea była jasna, zamiast iść na drinka czy szukać mało porywających rozrywek, zrobimy coś dla siebie. I tak, po urodzinowym torcie w biurze, wszyscy wybieraliśmy się na jakąś aktywność fizyczną. Jedne dawały w kość, inne sprawiały dużo frajdy. Byliśmy na rowerkach, crossie, kręglach, kettlach i… jodze (z której Iwo ostatecznie całkiem się cieszył). Wychodzimy z biura nie po to, żeby olać godzinę pracy – odpoczywamy trochę od komputerów, ale budujemy też swojego rodzaju więź i poznajemy siebie z całkiem innej strony. Odkrywamy swoje atuty, które być może któregoś dnia sprawdzą się również w pracy przy biurku.

Reprezentuj pokazuje, że nawet pracując w kameralnym sześcioosobowym zespole, można wprowadzić rozwiązania, które są typowe dla dużych firm, ale nadal będą sprawdzać się w tych mniejszych.

Praca nie ma być jedynie ślęczeniem ośmiu godzin przed komputerem, ale też odrobiną przyjemności. Właśnie te małe pomysły budują nasz team i sprawiają, że nie odliczamy nerwowo do 17.00 żeby wyjść do domu. Mimo, że jesteśmy często skrajnie różni, lubimy całkiem inne rzeczy, potrafimy znaleźć wspólny język. I właśnie to widziałam obserwując Reprezentuj przez długi czas przed moją pracą. Wiedziałam, że chcę tu pracować. Pracodawca z wyboru, a to oznacza dobry employer branding, całkiem nieoczywisty!

Sprawdź pozostałe nowości

Food Truck Fest vol. 6, czyli złap głodomora

Tegoroczny sezon foodtruckowy zakończyliśmy kolejną udaną edycją. Po raz szósty głodomory z Zielonej Góry i regionu opanowały centrum miasta.

Zobacz więcej

Jak płacić za miłość w Internecie?

W nowym wydaniu Biznesu Lubuskiego opowiadamy o wartości miłości w Internecie. Przeczytaj i pokochaj.

Zobacz więcej

Rozdajemy porady marketingowe za darmo

29 maja odbędą się kolejne darmowe konsultacje marketingowe Dobrze Wiedzieć. Przyjdź po dawkę solidnej wiedzy.

Zobacz więcej

Zaczynamy food truckowy sezon! Food Truck Fest!

Pełne słońce, wygodne leżaki i nęcące aromaty jedzenia z ciężarówek. Czwarty sezon Food Truck Fest rusza już w maju.

Zobacz więcej

Młoda Kariera z Reprezentuj

Lubuska młodzież będzie podbijać świat. A my im w tym pomożemy. Wybieramy się do 12 miast, by uczyć, jak korzystać z nowoczesnych narzędzi marketingowych.

Zobacz więcej

Ile kosztuje prowadzenie fanpage?

Skąd biorą się rozbieżności w cennikach agencji social media, od czego tak naprawdę zależy kwota za prowadzenie fanpage, jak rozmawiać z agencją o pieniądzach?

Zobacz więcej

Masz pytania o marketing? Przyjdź na konsultacje

To już tradycja. Ostatnią środę miesiąca rezerwujemy dla osób, które chcą poprawić marketing swojej firmy.

Zobacz więcej

Piąte konsultacje marketingowe Dobrze Wiedzieć

Podczas piątych konsultacji marketingowych poznaliśmy zaangażowane osoby, które łączy jedno - jasna i klarowna misja. Zobacz, co im doradziliśmy.

Zobacz więcej